<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-35393605</id><updated>2011-07-28T18:56:19.314-07:00</updated><title type='text'>(8.1) na prezenty łyżwy</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://prezenty-lyzwy.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/35393605/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://prezenty-lyzwy.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>leysowaty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05646746914261768372</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>1</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-35393605.post-115980545914643780</id><published>2006-10-02T09:06:00.000-07:00</published><updated>2009-08-20T11:48:20.049-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Jeśli prezenty, to na pewno nie w tym miejscu. Zapamiętałem go z czasów szkoły&lt;br /&gt;podstawowej i, wierzcie mi, był to biedak i obszarpaniec,&lt;br /&gt;jakich mało. W dodatku jedna z jego nóg była krótsza i Andy&lt;br /&gt;chodził w taki śmieszny dla nas sposób. Dla nas, czyli dla&lt;br /&gt;bandy małych, bezlitosnych drani - dzieci prawników i&lt;br /&gt;lekarzy, programistów i wokalistów muzyki pop, potomków&lt;br /&gt;drobnych ciułaczy prezenty i facetów sterujących nowojorską giełdą.&lt;br /&gt;  Każdy z nas tylko czekał na prezenty i okazję do szyderczego&lt;br /&gt;śmiechu. Takie okazje często stwarzał właśnie Andy &lt;a href="http://www.naszbelchatow.pl"&gt;Bełchatów&lt;/a&gt;. Andy&lt;br /&gt;"The Leg" Browner. Syn pijaka i kobiety z brudnymi pazurami.&lt;br /&gt;Kobieta ta zostawiła ich, jeszcze kiedy Andy był dzieckiem.&lt;br /&gt;Wiedział o matce, że miała brudne, poszarpane paznokcie.&lt;br /&gt;Tylko tyle powiedział mu ojciec.&lt;br /&gt;  - Tak - mruknąłem przeciskając się w jego stronę. - To&lt;br /&gt;rzeczywiście on - prezent.&lt;br /&gt;  Problem z Andym polegał na tym, że jako chłopiec lubił&lt;br /&gt;zwierzać się ze wszystkiego. Jak gdyby zupełnie zatracił&lt;br /&gt;instynkt samozachowawczy. Mówił, a my ryczeliśmy łamiącymi&lt;br /&gt;się głosami, i nie było wtedy nic śmieszniejszego nad&lt;br /&gt;głupoty, które prawił.&lt;br /&gt;  - Cześć - dobrnąłem wreszcie przed jego ogromną postać i&lt;br /&gt;stuknąłem palcem w kieliszek prezent, który trzymał grubą dłonią.&lt;br /&gt;Paznokcie miał czyste i równo przycięte; widać nie wdał się&lt;br /&gt;w matkę. - Kopę lat, Andy. Wyrosłeś, nie ma co.&lt;br /&gt;  Andy przechylił głowę. Przyglądał mi się czas jakiś, aż&lt;br /&gt;wreszcie coś błysnęło w jego szarych oczach.&lt;br /&gt;  - Obawiam się, że nie bardzo wiem, gdzie pana umieścić. W&lt;br /&gt;swojej głowie, ma się rozumieć. - Jego głos &lt;a href="http://www.pamir-meble.pl"&gt;krzesła&lt;/a&gt; był cichy i&lt;br /&gt;ciężki.&lt;br /&gt;  Sięgnąłem za siebie i złapałem przechodzącego kelnera.&lt;br /&gt;Zatrzymał się natychmiast i wyciągnął w moją stronę tacę&lt;br /&gt;pełną smukłych kieliszków - były to prezenty. Wybrałem taki bardziej kolorowy,&lt;br /&gt;nie miało to dla mnie większego znaczenia. Każde świństwo,&lt;br /&gt;które nam tu podawali, przepełniało mnie dreszczem wstrętu.&lt;br /&gt;Byłem zwolennikiem trunków surowych i czystych i takichże prezentów.&lt;br /&gt;  - Kopa lat, Andy - powtórzyłem. - Nic dziwnego, że mnie&lt;br /&gt;nie pamiętasz. Miałem wtedy rudawe włosy i każdy cholerny&lt;br /&gt;zegarek, jaki pojawiał się na mieście. I miałem Georgie&lt;br /&gt;Kaddiloth. Już w siódmej klasie.&lt;br /&gt;  Nalana twarz przybladła lekko. Andy potarł gruby nos i&lt;br /&gt;świsnął przez wargi. Świstał tak przez chwilę, a potem&lt;br /&gt;powiedział:&lt;br /&gt;  - Rocky. Benedict Verhowlen. Teraz cię poznaję.&lt;br /&gt;  Wyciągnął dłoń, ale ja mrugnąłem tylko i wylałem swój&lt;br /&gt;kieliszek na dywan. Andy znowu zaświstał i patrzył, jak&lt;br /&gt;wyciągam zza pazuchy srebrną butelczynę jako prezenty, płaską jak głowy&lt;br /&gt;naszych polityków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/35393605-115980545914643780?l=prezenty-lyzwy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/35393605/posts/default/115980545914643780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/35393605/posts/default/115980545914643780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://prezenty-lyzwy.blogspot.com/2006/10/jeli-prezenty-to-na-pewno-nie-w-tym.html' title=''/><author><name>leysowaty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05646746914261768372</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry></feed>
